Planowane wydarzenia organizowane przez MFP i KFP . w Małopolsce - w 2005r.






Wezwanie EWO - Partii Polskiej






Euroludki zobaczyły Premiera





Ryzyko cykli


Marcin Masny

Tytułem uzupełnienia do poprzedniego felietoniku zwrócę uwagę na artykuł w prawie ostatniej "Gazecie Polskiej". Przy okazji śledztwa wokół "Samoobrony" gazeta cytuje opinie o niezawisłych polskich biegłych psychiatrach, którzy w piętnaście minut wydają orzeczenie na zamówienie niezawisłego sądu. Jeżeli za chwilę sto tysięcy Polaków stanie przed sądem po zarzutem molestowania, będziemy to zawdzięczać nie tylko sądom, ale i psychiatrom, którzy nie ośmielają się mieć zdania odrębnego, bo mogliby stracić parę złotych.

A teraz do rzeczy. Nie wiem, ilu z Czytelników znana jest Szkoła Austriacka w ekonomii, czyli Menger, Böhm-Bawerk i ich następcy z najsławniejszym von Haykiem na czele. Nazwiska się obiły o uszy, Hayka nawet niektórzy z nas czytali. Mało kto natomiast zna lwowskiego zniemczonego Żyda, a potem Amerykanina von Misesa, który rzycił w diabły cyfry i stworzył opus magnum humanistycznej ekonomii "Ludzkie działanie" ("Human Action"). Przy całej swej filozoficznej naiwności Austriacy stworzyli podstawy współczesnej liberalnej ekonomii, a ich koncepcje są powszechnie znane, chociaż ich autorstwo tonie w mrokach. Oczywiście zgodnie z modą końca XX wieku nie ma ekonomii austriackiej, jest ekonomia neo-austriacka, tak jak jest ekonomia neoklasyczna, neoinstytucjonalna i neokeynesowska.

W latach 70-tych XIX wieku Carl Menger napoczął temat cykli koniunkturalnych. Jego następca Eugen von Böhm-Bawerk rozwinął ideę kapitału jako efektu przeciętnego czasu produkcji. Była to odpowiedź na koncepcje, m.in. marksistowską, że kapitał nie jest niezależnym źrółem wartości. Ludwig von Mises, uczeń Böhm-Bawerka z kolei przeniósł zainteresowanie cyklami na Friedricha von Hayka, który skodyfikował teorię cykli w "Cenach i produkcj" oraz "Monetarnej teorii i cyklu koniunkturalnym" na przełomie lat 20-tych i 30-tych. Dyskutował ostro z Johnem Maynardem Keynesem o przyczynach ówczesnej najgłębszej w naszych czasach depresji.

Być może taka głęboka depresja już się nie powtórzy w skali globalnej. Ale tu należy wtrącić parę słów o róznych koncepcjach cykli. Cykl - to znaczy koło. Powtarzalność pór roku i powtarzalność ludzkich losów w każdym indywidualnym życiu wzbudziły w naszych przodkach przeświadczenie, że historia jest kręgiem, kołowrotem. Trzeba było tysiącleci, żeby ktoś rozerwał ten krąg i odkrył liniowość dziejów. Liniowość może być prosta, ale spirala też ma początek i koniec, chociaż oddalone od siebie punkty na tej linii bywają bardzo blisko od siebie, tylko w innym wymiarze. Historia się powtarza, ale nie do końca. Mimo nawrotów prowadzi w górę ku jakiemuś celowi.

Tak więc w dziejach świata poszukujemy wyrazistych epok (czyli z grecka "nawiasów"). Starożytni dostrzegli w historii epokę złotą, epokę srebrną, epokę brązową i czas żelaza. Po z górą dwóch tysiącleciach Alvin Toffler podzielił dzieje cywilizacji na trzy fale. W gruncie rzeczy jest to podobny obraz, nawet jeśli zamiast zwijania i regresu dziś raczej widzimy w dziejach rozwój i postęp. Mijające bezpowrotnie wieki, eony, epoki są obrazem liniowości dziejów. Ale wewnątrz epok nieraz dostrzega się powtarzalne fazy: świty, południa i zmierzchy. To już wymiar cykliczny dziejów.

Do jakiego stopnia te spiralne dzieje (na płaskim wykresie widoczne w postaci fal) są faktem, a do jakiego - tylko naszym widziadłem?

Istnienie krótkich cykli koniunktury dla każdego z nas jest oczywiste. Ale czy zdajemy sobie sprawę, że w historii Europy od tysiąca lat z górą powtarza się cykl trzystuletni? Wojny i epidemie dziesiątkują Europejczyków w wieku XIV, XVII i XX. Czy wiek XXIII będzie równie dramatyczny? Czy dopiero wiek XXII będzie czasem wielkiej koniunktury wzorem stuleci XVI i XIX?

Wyrafinowane metody przewidywania cen na giełdzie w Mediolanie mają swoje korzenie w starożytnej wizji wiecznego powrotu... Ludzie wciąż walczą z losem przypisując mu przewidywalność. Ale aktuariusze wiedzą, że na poziomie naszych codziennych drobiazgów w przewidywalnej przyszłości nie musimy się obawiać wymarcia "zdarzeń przyszłych i niepewnych".

A za Austriaków przyjdzie się wziąć za tydzień.


         
© Małopolskie Forum Przedsiębiorczości 2004