Niesforne zombie, rozkoszne muszki, kobiety z brodą
Jan Szczepankiewicz
Różne są metody realizacji określonych celów, lecz z pewnością zadaniem polityka jest zastosowanie środków skutecznych , budujących zadeklarowane programem formacji - dobro wspólne. To z kolei można osiągnąć zjednując sobie ludzi , przekonując ich co do słuszności prezentowanych racji, swej dobrej woli i kompetencji. Czasem trzeba przystać na kompromis, wyważyć racje i siły. Działanie to jest jednak uprawnione tylko wtedy, gdy faktycznie celem jest dobro deklarowane przez uczestnika politycznej gry- bądź też inne, możliwe do politycznego zaakceptowania - dobro w ogóle. Sama chęć urządzenia się w polityce (lub przy niej ), osiągnięcia z niej prozaicznych korzyści jakie uczciwi ludzie osiągają z normalnej, przynoszącej pożytki społeczne pracy jest odpychająca, możliwa jedynie do zaakceptowania wewnątrz grupy politycznych gangsterów. lub małych kombinatorów. I tu warunkiem powodzenia jest umiejętny zewnętrzny kamuflaż, wybór szczegółowy ideologicznej witryny oraz pogodzenie faktycznego egoizmu z deklarowaną chęcią współpracy i dzielenia się politycznym łupem (lub ochłapem). Ekshibicjonizm w tym względzie nie jest dopuszczalny a skutki są zawsze te same. Wykluczenie z gry, utrata wiarygodności na zewnątrz, selekcja negatywna współpracowników, zmiana zastosowania w mediach (np. kabaret, pokaz osobliwości, salonowy rewolucjonista, maskotka gawiedzi). Cóż zatem zrobić gdy już natrafimy na taki przypadek, gdy delikwent nie może, ale dalej chce - nie umie, ale twierdzi że i owszem? Nie uznaje cywilizowanych zasad, nie zmierza do celu, zawraca głowę.
Gdy łobuz latami psuje robotę, okupując przy tym atrakcyjną dla nas politycznie niszę? Startuje uparcie w wyborach.
Każdy rynek, także ten polityczny rządzi się tymi samymi prawami. Podmiot nie skuteczny z korzyścią dla wszystkich - znika. I tak być powinno. Oczywiście są przypadki zarówno gospodarczych jak i politycznych zombie. Nie całkiem żywi, nie zupełnie martwi przekonują nas co do swej niezbędności i rzekomej misji. Trwają, szukają dotacji, poparcia - "a jednak". Dziwne firmy, pokręcone partyjki skupiające przeważnie bardziej kiepskich niż ich szef nicponi. Paru nawiedzonych, kilku oszustów, obowiązkowa rotacja młodszych i starszych (ale nie robotnych) - szukających swej życiowej szansy i sposobu.
Rada jest jedna. W żadnym przypadku nie należy wspierać podmiotów, które w dłuższym okresie czasu okazały się nie wydolne, nie miały sukcesów. Pamiętajmy, że organizacje nie osiągające swych statutowych celów, z czasem zmieniają te cele z sensualnych na idealistyczne. Skutkuje to selekcją zadań i ludzi Po pewnym czasie zostają w nich tylko ci mniej ambitni, oszołomieni - polityczne dzieci i emeryci. Nie są to więc fachowcy jakich świadomie wynajęlibyśmy będąc obywatelami i podatnikami - do zarządzania naszym Państwem i naszymi pieniędzmi.
Tak więc utyskując na rynek politycznych przebierańców, wybrzydzając na konkursy głupców jakie urządzają nam partie populistów - nie możemy zaufać też Don Kichotkom, politycznym zwierzaczkom i rozkosznym głodomorkom przybierającym pozy uczciwości.
Preferując określoną ideologie czy polityczny kierunek - należy zawsze szukać uwiarygodnienia sprawności, powagi i siły odpowiednich ludzi oraz formacji. Tylko człowiek sukcesu osobistego generuje też i gwarantuje sukces polityczny, sukces publiczny.
Co do planktonu i folkloru...? Strzeż się tych miejsc! Niech bawią i straszą - na własną rękę i własną odpowiedzialność. Bez politycznej, wyborczej przepustki.
Szukajmy zatem w polityce nowych, silnych, gdzieś już sprawdzonych w działaniach pozytywnych. Uczciwych i przedsiębiorczych.