Umowy ponadgraniczne i przyszłość europejskiego prawa prywatnego
Marcin Masny
"Wydaje się, że znaczną część winy za niepowodzenie pracy nad bardziej określonymi i trwalszymi wynikami można przypisać nadmiarowi gorliwości wynikającemu z przesadnej wiary w potrzebę unifikacji oraz w jej wykonalność" – napisał w 1949 roku pierwszy profesor prawa porównawczego na Uniwersytecie w Cambridge Harold Gutteridge w drugim wydaniu Comparative Law. Ius commune jest typowem produktem scholarów. Ale scholarzy nie wdrażają prawa. Ustawodawcy i sędziowie natomiast są praktykami i oni widzą zawsze przeszkody, które uczonym wydają się nieistotne. Po II Wojnie Światowej Europejczycy nie słuchali takich przestróg. Wierzyli w szybką integrację. Zasadnicze pytanie w roku 2004 brzmi, czy Europa potrzebuje jednolitego, wiążącego prawa cywilnego lub przynajmniej prawa umów, czy też ustawodawstwa krajowe należy tylko uzupełnić niewiążącymi kodyfikacjami. Idea Europejskiego Kodeksu Cywilnego jest w odwrocie, chociaż zależy na takiej regulacji wielu wpływowym eurokratom i niektórym rządom. Tymczasem polskie podmioty publiczne i prywatne, w tym przedsiębiorcy, w bardzo małym stopniu uczestniczą w kształtowaniu prawa europejskiego. Dotyczy to również prawa prywatnego, które właśnie teraz jest przedmiotem ożywionej debaty.
Kodyfikacja prywatna
Jeśli żadna z negocjujących umowę stron nie zgadza się na zastosowanie prawa państwa drugiej strony, to mogą poddać je procedurze arbitrażowej na podstawie akceptowanych ponadgranicznie zasad prawa. Tu jest miejsce dla prywatnych kodyfikacji prawa umów w międzynarodowym obrocie handlowym. Jest to soft law czyli miękkie prawo w najczystszej postaci. Trzeba pamiętać, że prawo,a zwłaszcza prawo prywatne, generalnie mięknie, tzn. wygasa nawet w kontynentalnej Europie bezgraniczny entuzjazm dla idei pozytywistycznych i etatystycznych. Rzecz jasna poza tym miękkim prawem, a także u jego korzeni, tkwią umowy międzynarodowe. W dziedzinie prawa prywatnego wiedeńska Konwencja Narodów Zjednoczonych o międzynarodowych umowach sprzedaży towarów wyłożona do podpisu w roku 1980 (CISG). W ramach prac Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego (UNCITRAL) powstają nieustannie konwencje, ale tej pracy towarzyszy praca rzymskiego Międzynarodowego Instytutu Unifikacji Prawa Prywatnego UNIDROIT, która często wyprzedza lub uzupełnia dokonania UNCITRAL. Postanowienia konwencji wpływają zasadniczo na powstające kodyfikacje europejskie zwłaszcza w zakresie reguł szczegółowych, które są często wprost przepisane z konwencji.
Najpopularniejszą niewiążącą kodyfikacją są Zasady Europejskiego Prawa Umów (The Principles of European Contract Law) opracowane pod kierownictwem prof. Ole Lando przez niezależne ciało eksperckie – Komisję Europejskiego Prawa Umów – skupiające po jednym specjaliście z każdego państwa członkowskiego UE w ramach projektu wspieranego przez Komisję Europejską i wiele innych organizacji. Po trzynastu latach prac zasady zostały sformułowane w artykułach ze szczegółowym komentarzem wyjaśniającym cel i funkcjonowanie każdego z nich. Komentarze są ilustrowane prostymi casusami. Do tego dochodzą noty zestawiające artykuły kodyfikacji z odpowiednimi przepisami krajowymi i postanowieniami międzynarodowymi. PECL zawierają reguły wykładni umów, których niedostatek odczuwa się w polskim Kodeksie cywilnym. Pierwotne zasady PECL z 1995 roku stanowią część I, uzupełnioną później częścią II w roku 1999 i częścią III w roku 2003. W Polsce zainteresowanie PECL jest niewielkie.
W Europie panuje ogromne zainteresowanie rozwojem wspólnego europejskiego prawa cywilnego i handlowego. Parlament Europejski dwukrotnie (1989, 1994) wezwał do stworzenia Europejskiego Kodeksu Cywilnego. Twórcy PECL uważają swoje dzieło za krok w tym kierunku, ale jednocześnie za autonomiczną kodyfikację i gotową dyrektywę dla sądów. PECL mogą być stosowane także w stosunkach wewnątrzkrajowych.Podstawą PECL są nie tylko szczegółowe postanowienia międzynarodowych konwencji, ale i rozwiązania wielu systemów prawnych, także nieeuropejskich, w tym także American Restatement of the Law of Contract (ARLC). W Ameryce poszczególne stany mają odmienne regulacje i tradycje w dziedzinie prawa cywilnego i handlowego. Nieustannie jednak pracują nad wspólnym językiem, wspólnymi pojęciami i wspólną metodą prawną. Piszą wzorcowe ustawy. Taki właśnie jest sens pojęcia restatement, które robi dziś wielką karierę także w Europie. Tak np. unijne prace nad ujednoliceniem warunków umów ubezpieczenia zorganizowane są przez zasadę restatement. W 1981 roku w Ameryce opublikowano drugie wydanie ARLC. Cały czas działa ponadstuletnia Krajowa Konferencja Komisarzy na temat Jednolitych Praw Stanowych. Komisarze (commissioners) są w USA powoływani przez rządy stanowe do różnych zadań. Ten proces miękkiego ujednolicania – jak widzimy – zaczął się też w Europie. Tu i tam w gruncie rzeczy zmierzamy ku globalnemu prawu prywatnemu. Mimo silnej inspiracji common law, terminy PECL są raczej kontynentalne niż anglosaskie.
Europejski proces unifikacji
W Europie istnieje tradycyjne pojęcie prawa prywatnego. Mieści się w nim prawo rodzinne, prawo spadkowe, prawo własności, prawo zobowiązań ze swymi trzema odgałęzieniami (prawem umów, prawem odszkodowań i prawem deliktów). Prawo umów zapewne najpilniej potrzebuje jakiejś unifikacji czy też restatement. Na tym też obszarze odnajdujemy fragmentaryczne ustawodawstwo europejskiej w postaci dyrektyw. Dyrektywy europejskie pokrywają już pewien obszar prawa prywatnego: nie tylko ochronę konsumenta, ale i zwłokę w płatnościach w transakcjach handlowych, pieniądz elektroniczny, ponadgraniczne udzielanie kredytu, agencję handlową, handel elektroniczny i elektroniczne usługi finansowe, własność intelektualną, umowy o zabezpieczeniu finansowym. Ponadto trwa pełzająca europeizacja praw krajowych, choćby przez inkorporację europejskich pojęć jak dobra wiara czy niedbalstwo. Trzecią ścieżką tworzenia europejskiego prawa prywatnego jest wymóg zapewnienia stosowania i egzekucji prawa europejskiego w poszczególnych państwach. Dokonuje się to głównie poprzez prawo proceduralne, o którym mowa w traktatach.
Wyrażano wątpliwości, czy Traktat Amsterdamski daje instytucjom unijnym umocowanie do opracowania Kodeksu cywilnego dla Unii. Traktat bowiem traktuje tylko o ujednolicaniu postępowania cywilnego, ale do środków współpracy prawnej w materii prawa cywilnego zalicza popieranie kompatybilności postępowania cywilnego i reguł stosowanych przy konflikcie prawa i wymiaru sprawiedliwości (skonsolidowany art. 65 Traktatu Wspólnot Europejskich czyli Traktatu Ustanawiającego Unię Europejską). Traktat Amsterdamski wszedł w życie 1 maja 1999 roku. W ciągu następnych trzech lat na podstawie weszły w życie nowe regulacje z zakresu postępowania cywilnego, a inne zaczęto tworzyć. Rada Ministrów i Komisja długo nie wykazywała zainteresowania (chociaż patronowała Komisji prof. Lando), w przeciwieństwie do Parlamentu. Wreszcie w październiku 1999 Rada Europejska postanowiła, że Komisja i Rada Ministrów mają przygotować generalne studium potrzeb w zakresie zbliżenia ustawodawstw państw członkowskich w materii prawa cywilnego. 11 lipca 2001 roku Komisja, działając w ramach europejskiej polityki konsumenckiej, wydała komunikat do Rady i Parlamentu z pytaniem, czy należałoby przygotować jakieś reguły miękkiego prawa umów, prawa niewiążącego dla sądów, czy też raczej wiążące ustawodawstwo. Komisja pytała też, czy należy poprawiać i koordynować acquis communautaire we wspólnotowym prawie umów, które składa się głównie z dyrektyw o ochronie konsumenta. Przez lata 2001-2002 do Komisji spływały odpowiedzi. Były też poważne komentarze uczonych. Rada Ministrów nie miała obiekcji co do harmonizacji prawa umów, gdyby okazało się to potrzebne. Parlament zaproponował wprowadzenie wiążącego Europejskiego Prawa Umów w roku 2010 jako cel ostateczny. Inni zainteresowani, rządy, sądy, organizacje prawników i biznesu, wydziały prawa i uczeni byli podzieleni. Większość poparła połączenie przeglądu acquis z zaprojektowaniem zasad niewiążących. Trzeba jednak pamiętać, że pytania Komisji dotyczyły też odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw i zwiększenia odpowiedzialności menedżerów, a także piramid finansowych i europejskiej spółki prywatnej, co bardzo osłabiło koncentrację na kwestiach jednolitego prawa umów (cywilnego). Prawie połowa wszystkich odpowiedzi spłynęła z Wielkiej Brytanii (ponad 20 proc.), Niemiec i Francji. Ponieważ zaś liczy się waga i ilość głowów w debacie, wyraźnie widać, kto w Europie kształtuje procesy prawotwórcze. Synteza odpowiedzi znajduje się w portalu Unii Europejskiej. 12 lutego 2003 roku Komisja opublikowała Plan Działania pod tytułem Spójniejsze Europejskie Prawo Umów jako następny krok w debacie nad przyszłym Europejskim Prawem Umów. Plan dotyczy wypełnienia luk w acquis i stworzenia Ogólnych Zasad Umów (General Conditions of Business Contracts) ważnych w całej Europie. Pod dyskusje poddaje się też Opcjonalny Instrument Europejskiego Prawa Umów w nieokreślonej jeszcze postaci, którym strony mogłyby zastąpić ich prawa krajowe. W sierpniu 2004 Komisja wystąpiła z apelem do organizacji konsumenckich, prawników, grup biznesowych i innych zainteresowanych europejskim prawem umów o aplikacje w sprawie przystąpienia do nowej sieci konsultacyjnej, którą Komisja chce stworzyć w celu stworzenia Wspólnych Ram Odniesienia (Common Frame of Reference, CFR). Termin zgłoszeń już minął 10 października 2004 roku. 11 października Komisja wystosowała kolejny komunikat pt. Europejskie Praw Umów i weryfikacja acquis: rozwój. Parlament wezwał do zakończenia w 2006 roku prac nad europejskimi warunkami prawa umów. Komisja planuje obecnie stworzenie niewiążących warunków, czyli instrumentu opcjonalnego równoległego do ustawodawstw krajowych, ale nie wyklucza powrotu do koncepcji wiążącego prawa europejskiego.
Po haskim sympozjum na temat Europejskiego Kodeksu Cywilnego w 1997 roku, w lipcu 1999 pod kierownictwem profesora Christiana von Bara z Osnabrück zaczęła działalność Grupa Studyjna. Kilka ośrodków naukowych w Niemczech, Holandii i Austrii wzięło na siebie studia nad poszczególnymi dziedzinami prawa umów. Myślą przewodnią jest włączenie istniejących PECL w szerszy kodeks.
Konwergencja
Tendencja do internacjonalizacji i regionalizacji prawa prywatnego jest typowa tylko nie dla Unii Europejskiej. Podobne procesy mają miejsce np. w Amerykach. Co więcej tworzy się w Ameryce projekty dla naszego regionu. Integracja prawa znajduje bodziec globalny, bo integracja gospodarki jest globalna. Europeizacja prawa prywatnego jest wprawdzie konwergencją praw krajowych, jakby wskrzeszeniem starego ius commune, ale opiera się też na kodyfikacjach światowych UNIDROIT i UNCITRAL, zwłaszcza – jak się rzekło – w zakresie reguł szczegółowych.
Harmonizacja kodyfikacji działa zresztą we wszystkie strony i trudno sobie wyobrazić, aby nowe ewentualne konwencje Narodów Zjednoczonych abstrahowały od osiągnięć integacji europejskiej – komisji prof. Ole Lando i Grupy Studyjnej prof. von Bara. Zresztą równolegle do prac Komisji prof. Ole Lando w Instytucie UNIDROIT pod kierownictwem prof. Joachima Bonella powstała pierwsza część Zasad Międzynarodowych Umów Handlowych. Dwie następne części są na ukończeniu.
Francis Snyder z Uniwersytetu Europejskiego we Florencji ujął to zgrabnie: Globalizacja i europeizacja jako przyjaciele i rywale. Ciekawe, że związki globalizacji z prawem publicznym międzynarodowym (szczególnie w kontekście porozumień o wolnym handlu) są badane i opisywane na wielką skalę, a jej związki z prawem prywatnym – nie. Bada się globalizację prawa pracy i prawa ochrony środowiska, a prawo prywatne – podstawowa tkanka światowej wymiany dóbr i usług – pozostaje w cieniu.
Właśnie na początku 2003 roku zaczęto publicznie wyrażać opinię, że uwaga twórców nowego prawa europejskiego skupia się raczej na dyrektywach ramowych, dobrowolnym kodeksie, zasadach i restatements. Wspólny dla wielu państwa Unii Kodeks wydaje się bowiem politycznie niewykonalny. Dyrektywy miałyby ujednolicić i skodyfikować istniejące acquis, w którym dostrzega się brak systematyczności i niespójną terminologię. To dzieło zaś mieści się w inicjatywie z lutego 2003 roku, aby generalnie uprościć acquis. Po stronie ekspertów daje się zauważyć zniechęcenie tymczasowością ciał kodyfikujących prawo europejskie. Chcieliby na wzór American Law Institute powołać Europejski Instytut Prawa z gwarancją finansowania. Zalążków takiej instytucji jest kilka. W Holandii, z udziałem prawników z innych państw, działa np. Ius Commune Research School. Są to wydziały prawa uniwersytetów w Maastricht, Utrechcie i Lowanium. Członkami stowarzyszonymi są wydziały prawa uniwersytetów w Amsterdamie i Leodium oraz indywidualni uczeni.
Jaka przyszłość?
Wspólna kodyfikacja ma zmniejszyć koszty transakcyjne biznesu i wzmóc przejrzystość. Profesorowie Lando i von Bar bardzo to podkreślają. Ale plany Unii przez ludzi biznesu są obserwowane z dystansem. Na ogół w tym środowisku podkreśla się wagę swobody umów, a nie regulacji. W wielkim biznesie prawo jest stosunkowo nieistotnym elementem strategii. Zazwyczaj bowiem środki prawne okazują się kosztowniejsze od biznesowych. Coraz powszechniejsza natomiast jest idea, że twarda kodyfikacja jest potrzebna właśnie przeciwko wielkiemu biznesowi, dla ochrony konsumenta i drobnych firm, którym swoboda umów nie służy. Mieści się to w tendencji do rozszerzania regulacji prokonsumenckich (oraz rozszerzaniu kategorii konsumenta) i w walce o wymuszenie odpowiedzialności społecznej przedsiębiorstw (CSR) w opozycji do corporate rapacity czyli naturalnej drapieżności biznesu. To odrębny, bardzo istotny i mało znany w Polsce temat. W naszym kontekście zauważmy tylko, że prawo czysto prywatne, dotyczące więzi kontraktowych, w których państwo nie jest stroną, traci swą odporność na efekty praw konstytucyjnych. Obserwację taką poczyniła przed rokiem Olha Czerednyczenko z Utrechtu w Electronic Journal of Comparative Law. Coraz łatwiej bowiem odwoływać się do sądownictwa konstytucyjnego, gdy kwestionuje się orzeczenie sądu cywilnego jako słabsza strona. Chodzi szczególnie o obowiązki informacyjne spoczywające na stronie silniejszej. Tak więc prawo prywatne okazuje się podporządkowane wyższemu ładowi konstytucyjnemu.
Skoro jednak wiążące europejskie prawo umów może nigdy się nie ziścić, pojawiają się koncepcje mniej ambitne. Czy można wprowadzić wolną konkurencję kodyfikacji o niewiążącym charakterze? Czy prywatne i państwowe kodyfikacje można dać stronom do wyboru? W USA jest tych kodyfikacji 50, a przedsiębiorcy mogą wybierać je zakładając firmy w dowolnym stanie. I nie wszyscy wybierają Delaware, chociaż tamtejsze prawo jest najmniej rygorystyczne.
Czy w Europie jest możliwa konkurencja kodyfikacji? Wykonanie europejskich zasad prawa należy do sądów krajowych, które mogą zadawać pytania Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości. Procedura trwa ładne parę lat. Brakuje wymiaru sprawiedliwości dla spraw z europejskiego prawa prywatnego. Gdyby powołać do życia sądy europejskie, zmusiłyby one sędziów z różnych państw do współpracy w mieszanych składach. Nasze doświadczenie nakazywałoby dopuszczać do tych składów tylko młodszych sędziów z państw postkomunistycznych, czyli tych, którzy nie zostali skażeni specyfiką poprzedniego ustroju, znają języki i są otwarci na inne tradycje prawne. Można dać powodowi prawo wyboru lokalnego sądu krajowego i lokalnego sądu europejskiego – zauważył Wouter Snijders na kongresie Ius Commune w Amsterdamie dwa lata temu. Konkurencja mogłaby się – jego zdaniem – wyrażać w leap frogging, przeskakiwaniu z jurysdykcji do jurysdykcji. Od wyroku sądu krajowego np. można by było apelować do sądu europejskiego.Trzeba jednak pamiętać, że kodyfikacje i konwencje bywają sponsorowane wprost lub pośrednio przez prywatne firmy, a zatem w jakimś stopniu odzwierciedlają interesy sponsorów tych prac. Na polu międzynarodowego prawa prywatnego mamy więc graczy, których interesy nie pokrywają się z interesami drobnego polskiego biznesu. Jedynym jego promotorem w starciu wielkiego biznesu i polityki może być państwo polskie, o ile wzorem choćby Niemiec przyjmie suwerenny kurs na polu bitwy o nadrzędność prawa krajowego nad europejskim. Polskie organizacje oddolne natomiast muszą wreszcie nauczyć się uczestniczyć w procesach prawotwórczych na szczeblu europejskim.