Powołanie Komisji ds. Projektów Europejskich







Z Naszego Dziennika
Filmowa pielgrzymka Jana Pawła II






PRAWICA POZAPARLAMENTARNA - porozumienie czy panoptikum?





„Emigracja”/ 2005 – kwestia wyboru



Jan Szczepankiewicz

I znowu nadeszły czasy, gdy popularne stało się mówienie o konieczności wyjazdu, gdy upatruje się zmiany na lepsze w pracy u obcych, w przeniesieniu swego życia poza granice Ojczyzny.
Wielu zadłużonych i zapóźnionych zapowiada rychłe opuszczenie Kraju, często powołując się przy tym na brak perspektyw, a przede wszystkim na brak pracy w Polsce.
Media podają, że podróże te kończą się bardzo często umiarkowanym sukcesem, albo wręcz powrotem „na tarczy”, lecz i tak podróżnicy upierają się, że musieli wyjechać.
20 lat temu w osłupienie wprawiały rodaków opowieści o kolorowych telewizorach zbieranych z ulicy, Golfach ze szrotów – całkiem na chodzie oraz wielkich torbach markowej odzieży, wystawianej przez dobrych Niemców - za próg.
Dziś słyszymy o lżejszym bycie, pewnym zarobku oraz bardzo wielu cieknących kranach, niepokrytych dachach, nie wypucowanych toaletach, nie zadbanych dzieciach i starcach, tam - na Zachodzie.

Jak to jest, że dobrze płatna praca jaką oferujemy w Polsce, nie jest brana przez wszystkich potrzebujących?
Dlaczego jedni uczciwie pracują, żyjąc na przyzwoitym poziomie, a inni udając ofiary transformacji, polskiego zacofania albo prześladowań politycznych, włóczą się po świecie?
Jedną z przyczyn jest zapewne brak konsekwencji w realizowaniu własnej kariery i budowaniu biznesu , tu w Polsce. Zaczyna się zwykle od niewłaściwego wyboru kierunku kształcenia, następnie występuje opór przed nabyciem nowych kwalifikacji i podjęciem pracy w nie swoim zawodzie.
Nie sposób pominąć także trudności natury psychologicznej. Z patologiami - włącznie.
Ludzie chcą by sukces był szybki i porównywalny z osiągnięciami uzyskiwanymi przez innych, nierzadko z solidnego kapitału lub po wielu latach mozolnej pracy.
Ta niecierpliwość może mieć charakter twórczy, ale może też powodować destrukcję.
Tu dochodzimy do kolejnej bariery.
W Polsce jest nią brak akceptacji hierarchii społecznej, zawodowej i niezrozumienie dla naturalnych różnic w statusie materialnym. Jest to m.in. efekt uboczny socjalistycznej koncepcji „równości szans” oraz wynik przeświadczenia, że ludzie sukcesu „wszystko ukradli” i dlatego pracą niczego nie da się osiągnąć.
Bardzo wygodne alibi.
Ani prawica, ani lewica nie koryguje tych z gruntu fałszywych ocen. Politycy, którzy walnie przyczyniają się do ich formułowania - grają na niskich instynktach, bo to się opłaca.
Prawda jest natomiast inna. Mimo wielu utrudnień wynikających z dyskryminacji fiskalnej, biurokratycznej i moralnej, w Polsce można znaleźć sobie dobrze płatną pracę, a także prowadzić przyzwoity biznes.
Dobry pracownik jest poszukiwany i ceniony niemniej niż w krajach Europy Zachodniej, czy tez w osławionej Ameryce.
Oczywiście trzeba dbać o własne kwalifikacje, utożsamiać się ze swoją firmą, szanować swojego pracodawcę, starannie wykonywać polecenia, być kreatywnym. Gdy trzeba zmienić miejsce zamieszkania.
Jak na Zachodzie.

Problem bezrobocia w Polsce istnieje, ale ma bardzo złożony charakter. Prostsze natomiast wydają się być metody sprowadzenia tego zjawiska do przyzwoitych rozmiarów i wyeliminowanie nieprawidłowości mających swe źródło w polityce państwa.
Trzeba postawić na promocje przedsiębiorczości, ożywić koniunkturę i zrezygnować z tzw. środków pasywnych w „walce z bezrobociem”.
W Irlandii bezrobocie nie przekracza dziś 5%, podobnie jak w USA czy Japonii. Więc jednak się dało!
To, że oficjalnie stopa bezrobocia zbliża się u nas do 20%, podczas gdy stopa sharmonizowana w krajach UE wynosi jedynie 8,9% niewiele znaczy. Sporo zarejestrowanych pracuje, wielu nie chce podjąć pracy- w ogóle.
By być uznanym za bezrobotnego, trzeba wykazać chęć podjęcia pracy, przy akceptowaniu istniejących stawek.
A Polacy jak zwykle „kombinują”, tyle że niestety nie zawsze na właściwym poziomie.

Konkludując, można więc dostatnio żyć także i w Polsce, bez upokarzających doświadczeń czy politycznych wykrętów.
Wyjazdy „za chlebem” po latach względnej bezczynności , kończą się często klęską. Skutkują rozkładem życia rodzinnego, a także ostateczną demoralizacją. Spodziewany zysk rozmienia się na drobne z tych samych powodów, dla których delikwent nie mógł utrzymać pracy w Polsce.
Bardziej racjonalne jest myślenie tych, którzy mając już pewne doświadczenie i sukcesy, chcą działać na własny rachunek w krajach zepsutej socjalizmem Unii. Ta ekspansja ma dzisiaj sens.
Powyższe spostrzeżenia (jak widać) nie prowadzą do konkluzji, ze podejmowanie pracy poza granicami Kraju, a tym bardziej zakładanie tam własnej firmy jest czymś złym.
Wprost przeciwnie.
Ale w roku 2005 - dla wielu wyjazd nie jest przymusem, a tylko wyborem. Często kolejnym -głupim.
I tak zjawisko to należy traktować.






         
© Małopolskie Forum Przedsiębiorczości 2004