List otwarty Krajowego Forum Przedsiębiorczości do Ministra Finansów RP Zyty Gilowskiej






Krajowe Forum Przedsiębiorczości wpisane do KRS






Kiedy skończy się III Rzeczpospolita?





Czy kobieta jest „murzynem świata”?


Murzyni, homoseksualiści, Żydzi, Cyganie, kobiety, nałogowcy, wieloryby, dzięcioły, szarotki ...
Imponująca jest lista ludzi, zwierząt i roślin - dyskryminowanych, nie dających sobie rady, ,zagrożonych wyginięciem. Gdy do tego dodamy niszczejące zabytki i globalne ocieplenie, to robi się naprawdę niemiło.
Na domiar złego, wszyscy musimy - wcześniej, czy później - umrzeć. To jest akurat prawda najmniej (poza związkami religijnymi) eksponowana. Dlaczego?
Bo na tym się nie da zarobić.

Po rewolucji francuskiej ludzkość uznała, że świat jest niedoskonały i trzeba z tym coś zrobić. Jak będzie równo, to będzie sprawiedliwie. Jak nie będzie hierarchii, to człowiek będzie wolny. Jak nie będzie konkurencji, to będzie braterstwo. Nic z tego nie wyszło, ale dało asumpt do wytężonej walki z naturą rzeczy, do zanegowania rzeczywistych uwarunkowań i potępienia swobodnego wyboru, jaki się człowiekowi bezwzględnie należy. Bo wolną wolę otrzymał on od Stwórcy.
W wielu przypadkach ucierpiał też zdrowy rozsądek.
W sferze politycznej obowiązkowe poprawianie, doprowadziło do stworzenia pojęcia „poprawności politycznej”. Jak nie poprawia, znaczy się - nie jest „poprawny”.

Najgorzej mają kobiety. Brak akceptacji uwarunkowań, związanych z własną płcią, rodzi tu najbardziej dolegliwe skutki, bowiem dotyka podstawowej formuły funkcjonowania w obrębie rodziny, społeczeństwa i państwa.
Dziś zarobkowa praca kobiet jest często przymusowa. W takiej skali zjawisko to nigdy nie występowało. Nikt nie zwolni kobiety z tradycyjnych obowiązków małżeńskich macierzyńskich czy domowych. Tzw. małżeństwo partnerskie, staje się często pułapką, w której kobieta przejmuje odpowiedzialność za utrzymanie rodziny, a mężczyzna udaje, że zastępuje partnerkę w domu. W efekcie tracą oboje, a zakres obowiązków podlega permanentnej negocjacji. Państwowa ochrona jest droga i to dodatkowo obciąża sferę pracy i pomniejsza realne wynagrodzenia. Często mężczyzna nie jest w stanie utrzymać rodziny, bo władza prowadzi drenaż fiskalny i redystrybucję.
W 1972 roku John Lennon śpiewał nawet, że „kobieta jest murzynem świata”. W pewnym sensie, bardzo słusznie.

Tzw. rewolucja seksualna, miast wyzwolić kobiety, uczyniła z nich po raz kolejny gorszych mężczyzn. Podobnie jak na rynku pracy, wyeksponowała ich większą wrażliwość i przyrodzoną bezbronność. Stały się kłopotliwym dowodem szkodliwości upowszechniania źle rozumianej równości. W rezultacie to one najdrożej zapłaciły za tę namiastkę męskości, choć szkody poniosły: rodzina, społeczeństwo i cała cywilizacja.

Niektóre kobiety chcą pracować zawodowo i należy im to umożliwić. Są zawody, które wspaniale uwidaczniają ich predyspozycje, nie powodując uszczerbku na godności i zdrowiu, a także nie upośledzając ich konkurencyjności w stosunku do mężczyzn. Tak się składa, że zarówno ciężka praca fizyczna (zwłaszcza nocna), jak również stres (związany np. ze stanowiskiem kierowniczym) wybitnie kobiecie nie służą.
I nawet ustawowo wyższe zarobki, faktu tego nie zmienią.
Większość kobiet intuicyjnie nie chce pracować i szuka silnego partnera, który byłby w stanie utrzymać wspólny dom. Tę normalną skłonność z zapałem eliminują politycy, działacze i media. Nie ma związku, ligi czy partii, która by eksponowała realne niebezpieczeństwa, a popierała zdrową kobiecą aktywność i przedsiębiorczość. Dlaczego?
Bo w ich przekonaniu, na tym się nie da politycznie zarobić. Jest trudniej i wiele można stracić.

Powstaje Partia Kobiet, której głównym postulatem jest zrównanie płac kobiet i mężczyzn, szczególna opieka dla samotnych matek oraz powszechne (a przy tym łatwe) umieszczenie niewinnych dzieci w żłobkach i przedszkolach. W sferze gospodarczej postulowany jest powrót do „gospodarki planowej”, która zgodnie z tzw. ekonomią socjalizmu – zapobiega powstawaniu kryzysów.
Marksiści obiecali w ten sposób uwolnić świat od dolegliwości spadków koniunktury, bankructw i bezrobocia.
Efektem był powszechny, permanentny kryzys i powszechne wywłaszczenie, którego skutki nie obejmowały jedynie „aparatu” politycznego.
Dokładnie taką powtórkę z historii proponują dziś polskim kobietom ich polityczne orędowniczki.
Czekamy na postulat podstawowy. Połowę kandydatów do Parlamentu muszą stanowić kobiety. Jak nie wyjdzie, naprawimy demokrację i zdyskwalifikujemy część zawodników. Oczywiście, jeżeli nadreprezentacja będzie dotyczyła mężczyzn. W Parlamencie musi być co najmniej połowa kobiet. Czy tego chcemy, czy nie.
Kobiety do roboty, dzieci do żłobków, polityczki do parlamentu.
Powstanie Partii Kobiet, można uznać za wybitnie uwłaczający inteligencji normalnych kobiet - dowcip o „blondynkach”.
www.kfp.org.pl

Jan Szczepankiewicz


         
© Małopolskie Forum Przedsiębiorczości 2004